Pracownia RE:STORYOd biurka autora do drzwi drukarni

Recenzja · redakcja · korekta · skład

Zanim książkę przeczyta każdy czytelnik, przeczytam ją ja.

Nazywam się Inka Wojtczak i wraz z moim re:zespołem zajmuję się kompleksowym przygotowaniem książek do druku. Zaczynamy od recenzji maszynopisu, potem redagujemy tekst i robimy korektę, a na końcu przygotowujemy plik do druku i sprawdzamy go po składzie. Pracujemy z autorami, wydawnictwami i osobami, które wydają same.

Usługi

Co możemy zrobić z Twoim tekstem

Możesz zamówić jedną usługę albo powierzyć nam całą książkę. Wtedy prowadzimy ją przez wszystkie etapy, od pierwszego czytania maszynopisu po plik gotowy do druku, a Ty masz jedną osobę do kontaktu. Poprawki nanosimy w Wordzie w trybie śledzenia zmian, więc widzisz każdą zmianę i każdą możesz odrzucić.

REC

Recenzja przedwydawnicza

Ocena, czy tekst jest gotowy do wydania i co trzeba zrobić, żeby był. Dostajesz mapę przepisywania: co nie działa, dlaczego, jak to naprawić i czego nie ruszać.

RED

Redakcja językowa i merytoryczna

Styl, logika, rytm zdań, spójność bohaterów i realiów. Sprawdzam fakty i podaję źródła. Celowe zabiegi autora zostają.

KOR

Korekta

Ortografia, interpunkcja, fleksja i konsekwencja zapisu. Według zasad pisowni obowiązujących od 1 stycznia 2026 r.

KPS

Korekta po składzie

Ostatnie czytanie na PDF-ie przed drukiem: literówki, dzielenie wyrazów, wdowy, sieroty, paginacja i spis treści.

PRÓBKA

Próbna redakcja

Redaguję fragment, żebyś zobaczył lub zobaczyła, jak pracuję. Na tej podstawie oceniam tekst i przygotowuję wycenę.

DTP

Skład i przygotowanie do druku

Przygotowujemy książkę do druku i wersję e-book. Najkorzystniej w pakiecie z redakcją.

Z czym pracuję

  • proza: kryminał, thriller, obyczaj, fantastyka, romans
  • wspomnienia i teksty osobiste
  • poradniki
  • literatura popularnonaukowa
  • teksty naukowe
  • przekłady
  • literatura dziecięca
  • teksty użytkowe: instrukcje, regulaminy, broszury i ulotki, opisy produktów, teksty na strony internetowe
  • i inne

Portfolio

Wybrane publikacje

Książki, nad którymi pracowałam: powieści, poradniki, antologie i książki dla dzieci, wydane w wydawnictwach i w self-publishingu. Ułożone alfabetycznie według autorów.

  • Gabriela Gargaś, „Dam radę, a jak nie, to się rozjadę”
  • Miriam Georg, „Wiatr z północy”
  • Miriam Georg, „Szept z północy”
  • Miriam Georg, „Światło z północy”
  • Miriam Georg, „Blask z północy”
  • Miriam Georg, „Utracona”
  • Darla-Jane Gilroy, „Christian Louboutin”
  • Marta Karaś, „W moim ogrodzie”
  • Ryuta Kawashima, „Nokatsu. Łamigłówki na zdrowy mózg”
  • Iwona Klimczak, „Bez słów”
  • Iwona Klimczak, „Kiedyś jest teraz”
  • Iwona Klimczak, „Prawie jutro”
  • Iwona Klimczak, „Złote godziny”
  • Kinga A. Lis, „Dotyk niebezpieczeństwa”
  • Gareth Moore, Laura Jayne Ayres, „Dookoła świata w 80 morderstw”
  • Anna Morkisz, „O kotkach, które nie chciały spać”
  • Agnieszka Niedziałek, „99 sposobów na piękne włosy”
  • Katarzyna Pieczykolan, „Srebrna krew”, cz. 1
  • Katarzyna Pieczykolan, „Srebrna krew”, cz. 2
  • Łukasz Płoszajski, „Nie moja wina”
  • Rachel F. Seidman, „Nasza historia”
  • Tomasz Wandzel, „Blanka L. Sława, pieniądze i seks”
  • Jolanta Witczak, „Oblicze Dawida”
  • Jolanta Witczak, „Odwaga Nicolasa”
  • Jolanta Witczak, „Tajemnice Conora”
  • „24/02/2022”, antologia
  • „Birnam”
  • „Nieoczywista. Antologia”
  • „Wszystko jest możliwe!”

Opinie o współpracy

Co mówią autorzy

Ince Wojtczak z pewnością nie umknie żaden błąd, nawet przy ekspresowym tempie pracy. Stały kontakt z autorem sprawia, że wszystko staje się jasne, a wprowadzone poprawki są wytłumaczone w prosty i logiczny sposób.

Współpraca z Inką to sama przyjemność i nie obawiałabym się podrzucić jej kolejnego tekstu do redakcji i korekty!

Julia Koszela

Odezwałam się do Inki po bardzo nieciekawych doświadczeniach z pseudo redakcjo-korektą. Nie bardzo wiedziałam wtedy, jak ten cały proces powinien wyglądać, a poprzednie współprace zakończyłam z niesmakiem. Inka potwierdziła moje wątpliwości i podjęła się wyzwania mimo dodatkowych trudności.

Wreszcie odczuwałam radość i entuzjazm, widząc maila z poprawkami, bo czułam, że ktoś poza mną wczuł się w tekst i naprawdę chce uczynić go lepszym. Nawet gdy poprawki do ostatniej kropki ściśle punktowały błędy, czułam pozytywną energię od Inki, co bardzo motywowało mnie do wzięcia się w garść i udoskonalania warsztatu.

Jeśli naprawdę zależy Ci na poprawie tekstu i wyłapaniu wszelkich błędów, nieścisłości, to Inka jest osobą, do której należy się udać. Ja jestem pewna, że przy kolejnych przygodach z pisaniem moje dzieła wylądują ponownie pod jej czujnym okiem.

Paulina Pakiel

Gdybym miał podsumować naszą współpracę, użyłbym słów: sprawna, profesjonalna i zaskakująco przyjemna. Jestem młodym autorem bez większego doświadczenia, tym bardziej cieszę się, że trafiłem na tak przyjacielską, a jednocześnie nieuległą moim dziwnym konceptom, redaktorkę.

Inka podeszła do całej sprawy z profesjonalizmem i rzetelnością, dowodzi tego ilość podkreślonych na czerwono fragmentów tekstu. Wiele wyniosłem z tej współpracy i szczerze nie potrafię znaleźć żadnych jej minusów.

Szymon Kałuziński

Współpraca na relacji autor – redaktor/korektor przebiegła bardzo sprawnie. Sama praca nad tekstem przebiegła w ekspresowym tempie, a wprowadzone, jak i zasugerowane zmiany okazały się bardzo trafne i sprawiły, że poszczególne rozdziały nabrały nowej charyzmy i stały się lepsze w odbiorze dla przyszłego czytelnika.

Bardzo rzetelnie podeszła do tekstu, wyłapując wszystkie niespójności, na które my wcześniej nie zwróciłyśmy uwagi. Była to bardzo dobra, oparta na zaangażowaniu i przede wszystkim komunikacji współpraca.

Iga i Kamila Pierzchała

Współpracę z Panią Inką mogę uznać nie tylko za udaną, ale i bardzo owocną. Pracując z tekstem, Pani Inka zwraca uwagę nie tylko na poprawność gramatyczną, ortograficzną i stylistyczną, ale także na jego warstwę logiczną, co wskazuje na uważne czytanie redagowanego tekstu. Ponadto doradza rozwiązania, które w moim przypadku ulepszyły tekst.

Nie bez znaczenia jest indywidualne podejście do autora i jego oczekiwań. Warto także zwrócić uwagę na punktualność. Jeśli coś miało być na poniedziałek, to było na poniedziałek.

Tomasz Wandzel

Z Inką Wojtczak pracowało mi się genialnie. Bez zarzutu wypełniała wszystkie obowiązki należące do korektorki i z wyśmienitym humorem proponowała poprawki. Często zagłębiała się w fabułę na tyle, że nawet najdrobniejsze błędy zostawały eliminowane.

Zdecydowanym atutem pracy z Inką jest jej zaangażowanie w dany projekt, a także trafne wyszukiwanie informacji na potrzebny temat, aby projekt w wielu aspektach stawał się logiczny i spójny. Inka czerpała wiedzę nie tylko z wydawnictw poprawnościowych, lecz również od osób trzecich (specjalistów z różnych dziedzin), co tylko udowadnia jej zaangażowanie.

Po przepracowaniu kilku tekstów z innymi korektorkami dochodzę do wniosku, że praca z Inką była dla mnie najlepsza. Bez dwóch zdań polecam każdemu, kto chce, aby jego tekst wzniósł się na wyższe loty.

Igor Adamczyk

Współpracę z Inką uważam za jak najbardziej udaną i efektywną. Ma ona spore pojęcie o korekcie, wyłapuje błędy, których autor sam za błąd by nie uznał. Gdy nie jest czegoś pewna, sprawdza, upewniając się, że autor wie, o czym napisał.

Praca przebiega sprawnie, nie ma żadnych problemów, z którymi by sobie nie poradziła. Potrafi czepić się drobiazgów, ale to one sprawiają, że tekst jest coraz lepszy. Spod jej rączek wychodzą perełki. Jestem zadowolona ze współpracy.

Katarzyna Pieczykolan

Po korekcie Inki mój tekst zyskał na przejrzystości i spójności. Wszystkie zaproponowane przez nią zmiany były jak najbardziej trafne, a współpraca przebiegała bardzo sprawnie. Z pewnością nie bałabym się powierzyć Ince następnego mojego tekstu! :)

Maria Syryńska

Fachowa, sprawna i konkretna korekta. Jestem zadowolony i serdecznie polecam!

Adrian Iwaniak

Jak pracuję

Od próbki do gotowego pliku

  1. Przysyłasz tekst lub fragment

    Wystarczy plik .docx i kilka słów: co to za tekst, gdzie chcesz go wydać i na kiedy.

  2. Oceniam i wyceniam

    Czytam próbkę, oceniam, ile pracy wymaga tekst, i proponuję zakres. Czasem uczciwiej jest zacząć od recenzji niż od redakcji.

  3. Podpisujemy umowę

    Zanim zacznę pracę, podpisujemy umowę. Zapisujemy w niej zakres, termin, cenę i zasady zapisu. Przy dłuższych zleceniach płacisz zaliczkę przed startem, resztę po kolejnych etapach.

  4. Pierwsza runda

    Dostajesz plik z poprawkami w trybie śledzenia zmian i komentarzami na marginesie.

  5. Druga runda

    Odpowiadasz na moje komentarze, ja odpowiadam na Twoje. Zamykamy otwarte sprawy.

  6. Korekta i odbiór

    Ostatnie czytanie, a jeśli książka idzie do składu, także korekta po składzie.

Próbka pracy

Jak wygląda redakcja i recenzja

Fragmenty prawdziwej redakcji i recenzji opowiadania „Tiyanak”, tak jak trafiają do autora: zmiany w trybie śledzenia i komentarze na marginesie.

To mój własny tekst. Redakcję i recenzję pokazuję na opowiadaniu, które sama napisałam. Teksty klientów zostają między nami.

Tiyanak_IW.docx · całe opowiadanie

Tiyanak

Do dzisiaj nie mogę pogodzić się z myślą, że mojego ojca nie ma już wśród nas. Miałem może pięć lat, kiedy uznał, że musi odpocząć1 i wyjechać na męską wyprawę. Choć z początku nie był przekonany co do tego pomysłu to, w pewnym momencie pod wpływem wujka Marka i mojej matki zmienił się z człowieka, który na każdym kroku widziwidział zagrożenie dla zdrowia i życia na, w takiego, który nie możemógł usiedzieć w jednym miejscu.2 Matka opowiadała mi później, jaki był wtedy podekscytowany. Jak, jak chodził po domu i planował ten wyjazd.

Pewnego dnia przyszedł do nas Marek, kolega tatyojca jeszcze ze studiów3. Przez te wszystkie lata, które minęły od czasu, gdy skończyli ekonomię, trzymali się razem. Rwali panny na imprezach, jeździli na weekendy w góry lub na ryby. Matka, nawiasem mówiąc bardzo wyrozumiała kobieta, nie tylko nie zabraniała muojcu tych wypadów, ale wręcz zachęcała go do tego, by od czasu4 do czasu zrobił coś dla siebie. Tak miało być i tym razem.5

– Siema, stary! Co powiesz na Filipiny? – zawołał już od progu podekscytowany wujek.

– Filipiny? To gdzieś w Azji Południowo-Wschodniej? – podjął temat ojciec.

– Dokładnie tak! OstatniePrzez ostatnie dwa lata oglądałem na YouTubeYouTubie gościa6, który spędził całą pandemię na Palawanie. Poczytałem trochę na ten temat i okazuje się, że już w marculutym Filipiny otwierają się na turystów7. A ja po prostu muszę odreagować to siedzenie w domu. Ile można?!

– Okeeej, ale jak ty to sobie wyobrażasz? Mam zostawić Gośkę i Huberta na… – zawiesił głos i poprawił okulary – właściwie to na ile ty chcesz tam jechać?

– Miesiąc.

– Czyś ty oszalał? Mam zostawić żonę i dziecko i włóczyć się gdzieś po świecie przez miesiąc? Chyba postradałeś rozum.

– Kto postradał rozum? – wtrąciła się matka, która właśnie weszła do pokoju. – O! Cześć, Marku. Dawno cię u nas nie było. Co słychać? Co u Basi?

przekreślone usunęłam · podkreślone dodałam · zaznaczone komentarz na marginesie

  1. IWInka Wojtczak1

    Uznał sam? Zdanie dalej się okazuje, że go namówili i z początku nie był przekonany. Albo „kiedy dał się namówić”, albo przebudować. I drobiazg: „może pięć lat”, a ojciec w dzienniku pisze wprost, że syn ma pięć. Narrator ma ten dziennik w pudełku, więc nie musi zgadywać.

  2. IWInka Wojtczak2

    Zmienić się z kogoś w kogoś (nie „na”). I czas przeszły, bo mówimy o ojcu sprzed lat.

  3. IWInka Wojtczak3

    Wszędzie indziej narrator mówi „ojciec”. Jedyna „mama” pojawia się w scenie, w której Hubert jest pięciolatkiem, i tam to działa, więc tutaj ujednolicam.

  4. IWInka Wojtczak4

    „Mu” – ostatni wymieniony mężczyzna to Marek, a chyba nie jemu matka pozwalała na wypady.

  5. IWInka Wojtczak5

    To samo zdanie wraca w ustach Marka tuż przed opowieścią o śmierci. Jeśli to celowa klamra, jest świetna. Jeśli przypadek, to też ją zostaw, tylko świadomie.

  6. IWInka Wojtczak6

    Odmieniamy: na YouTubie. W dialogu można zostawić „na YouTube”, jeśli to celowa potoczność Marka.

  7. IWInka Wojtczak7

    Filipiny otworzyły się dla zaszczepionych turystów z krajów bez obowiązku wizowego (Polska do nich należy) 10 lutego 2022 r., nie w marcu: https://www.ttgasia.com/2022/01/28/the-philippines-reopens-to-vaccinated-tourists-on-february-10/

    Przy okazji: Polak może tam być bez wizy 30 dni. „Miesiąc” Marka pasuje idealnie, ale wyjazd trwa od 27 marca do początku maja, czyli ponad pięć tygodni. Albo przedłużenie pobytu w Biurze Imigracyjnym, albo skrócić wyjazd.

  8. IWInka Wojtczak8

    Marek mówi przed chwilą, że żona go zdradziła i właśnie się wyprowadza, a Gosia od razu: „To świetny pomysł!”. Ani słowa o Basi? Ta sama Gosia, która pytała „Co u Basi?”. Jedno zdanie współczucia i będzie po ludzku.

  9. IWInka Wojtczak9

    „Mówiąc to” jest zbędne, wiadomo, że mówi. A skoro nie ma czasownika mówienia, to osobne zdanie wielką literą.

  10. IWInka Wojtczak10

    Na kilka dni? Ojciec jedzie na miesiąc, Marek mówi, że Gosia „wolałaby ten miesiąc spędzić z siostrą”, a później wracają z Warmii tuż przed powrotem ojca. Wychodzi miesiąc, nie kilka dni.

  11. IWInka Wojtczak11

    Nie powtórzyła, tylko się poprawiła. Odległość się zgadza: drogą wychodzi mniej więcej 650–700 km (szacowałam przez Wrocław, Poznań i Gdańsk, sprawdź jeszcze w mapach, jeśli chcesz mieć pewność). A potem dwa razy to samo: „nie widujemy się zbyt często” i „nie mamy zbyt wielu okazji”, w dodatku z „zbyt” dwa razy. Skróciłam.

  12. IWInka Wojtczak12

    Brakowało półpauzy, która wraca do wypowiedzi Marka. Bez niej „Trzeba od czasu do czasu zaszaleć” czyta się jak narrację.

  13. IWInka Wojtczak13

    Zabłąkany cudzysłów. A przy okazji: to pierwsza informacja, że Szymon jest dziennikarzem. Po ekonomii? Może, ale warto to zasiać wcześniej, choćby jednym słowem w drugim akapicie.

  14. IWInka Wojtczak14

    Kto to mówi? Pewnie Marek, ale Szymon właśnie się zgodził i nic nie marudzi, więc „spokojnie, spokojnie” nie ma czego uspokajać. Dodałabym didaskalia albo przestawiła tę kwestię.

  15. IWInka Wojtczak15

    „Wszak” niczego tu nie wyjaśnia: kupowali sprzęt, bo nigdy nie wyjeżdżali? Rozdzieliłam na dwa zdania.

    Szczepienia to dobry realny szczegół: w 2022 r. na Filipiny wpuszczano tylko w pełni zaszczepionych na COVID, z negatywnym testem PCR zrobionym najwyżej 48 godzin przed wylotem (link jw.). Można to wykorzystać w scenie, a nie tylko wymienić.

  16. IWInka Wojtczak16

    Dowierzać komuś/czemuś, bez „w”. A „hikkingowe” po polsku to trekkingowe (jeśli upierasz się przy angielskim, to przynajmniej „hikingowe”, przez jedno k).

  17. IWInka Wojtczak17

    „Świata” zgubiło się na końcu wtrącenia, a wtedy żart nie trafia.

  18. IWInka Wojtczak18

    Akapit wcześniej Marek „mrugnął porozumiewawczo do mojej matki”. Drugi raz to samo i w tym samym brzmieniu.

  19. IWInka Wojtczak19

    W kwietniu? Pierwszy wpis w dzienniku jest z 27 marca, z Warszawy. Do tego „Tzn.” w narracji literackiej nie może zostać.

    Trasa się broni: Emirates lata z Warszawy do Dubaju i z Dubaju do Manili.

  20. IWInka Wojtczak20

    Makati to centrum biznesowe Manili, ale „azjatycka strefa światowej finansjery” to raczej Singapur i Hongkong. Żart zostaje, tylko w skali, która się broni.

  21. IWInka Wojtczak21

    Pamiętnik czy dziennik? W tekście jest raz tak, raz tak. Ojciec pisze codziennie, z datami, więc to dziennik. Ujednoliciłam w całym tekście.

  22. IWInka Wojtczak22

    Uwaga, matematyka: w 2022 r. Hubert ma pięć lat, więc trzydziestkę skończy około 2047 r. Narrator opowiada z przyszłości, a w tekście nie ma ani jednego śladu tej przyszłości (YouTube, Internet, „Jaka to melodia?”). Albo to świadoma decyzja i wtedy jakiś drobny sygnał czasu, albo trzeba przesunąć daty. Szerzej w recenzji.

  23. IWInka Wojtczak23

    Najlepszy akapit tekstu. Koszulka w Dzień Ojca i potwory pod łóżkiem – zostawić bez zmian.

  24. IWInka Wojtczak24

    „Ale” na początku zdania w narracji.

  25. IWInka Wojtczak25

    „Pewnego dnia” pada w tekście sześć razy, w tym akapicie trzy. Dwa wymieniłam, a ostatnie zostawiłam, bo „mnie pewnego dnia zabraknie” to najmocniejsza zapowiedź w całym opowiadaniu.

  26. IWInka Wojtczak26

    „Doń” to archaizm i do tego liczba pojedyncza, a zapiski są w mnogiej. „Za każdym razem” było dwa razy.

    Większy problem: to porównanie istnieje chyba tylko po to, żeby przejść do wodospadu, i to widać. W jednym zdaniu jest alkohol i łzy, a w następnym „świetna przygoda”. Przejście jest za ostre.

  27. IWInka Wojtczak27

    Wycięłam altankę i czwórkę dzieci, bo to samo, słowo w słowo, jest we wpisie poniżej. Czytelnik dostawał tę scenę dwa razy. „Bowiem” nie otwiera zdania, a „tubylec” brzmi kolonialnie.

    Fakt się zgadza i to bardzo ładnie: przy wodospadzie Bulalacao w El Nido na początku szlaku płaci się 25 PHP rodzinie, która dba o ścieżkę (i jeszcze 50 PHP przy samym wodospadzie): https://benjielayug.com/2015/12/bulalacao-falls-small-fall-el-nido-palawan.html

  28. IWInka Wojtczak28

    Zostawić. Świetny rytm.

  29. IWInka Wojtczak29

    Ujednolicone do pierwszego nagłówka. Do tego wpisy są składane różnie: pierwszy prostym pismem, wpis z 14 kwietnia w połowie przechodzi w kursywę. Wybierz jedno (proponuję kursywę dla całego dziennika, bo to cytat) i zastosuj do wszystkich wpisów.

  30. IWInka Wojtczak30

    Trzy razy „zapytać” w trzech zdaniach. I to nie oznaczenia prowadzą przez dzikie rejony, tylko szlaki.

  31. IWInka Wojtczak31

    Dwa razy „merdając ogonem”, „nań” i „trzeba mu przyznać” (to się mówi przy komplementach, a tu jest zarzut).

    A logicznie: to wcale nie jest przykład psiej natury, tylko książkowe zachowanie przewodnika. Psia natura byłaby wtedy, gdyby zniknął w krzakach za jaszczurką i kazał na siebie czekać.

  32. IWInka Wojtczak32

    „Klawa” w ustach trzydziestolatka z około 2047 roku? Chyba że to celowe i Hubert mówi słowami ojca. Wtedy fajnie, ale niech czytelnik to wyczuje.

  33. IWInka Wojtczak33

    Drugie „musicie” w trzech zdaniach.

  34. IWInka Wojtczak34

    Liczby: filipiński urząd statystyczny podaje za 2022 r. średnią płacę miesięczną 18 423 PHP (pracownicy na pełen etat): https://www.philstar.com/business/2023/09/25/2298719/average-monthly-wage-double-digits-2022-pilots-top-earners. Przy kursie z wiosny 2022 r. (ok. 12 PHP za złotówkę) wychodzi około 1500 zł. Rząd wielkości miałaś dobry, ale „po opodatkowaniu” usunęłam, bo źródło tego nie rozstrzyga.

    Czas przeszły, bo narrator mówi to z perspektywy ponad dwudziestu lat. Do tego „około tysiąc trzysta” powinno być „około tysiąca trzystu”, „zdają się być” to kalka z angielskiego, a „jednak” stało dwa razy pod rząd.

  35. IWInka Wojtczak35

    „Siły” dwa razy, a „męczył się” bez podmiotu brzmi, jakby chodziło o ojca.

    I realia: ojciec bierze na ręce umierającego bezpańskiego psa w kraju, w którym na wściekliznę umiera ponad 200 osób rocznie (w 2022 r. do października 284: https://news.abs-cbn.com/news/10/14/22/philippines-rabies-deaths-rise-to-284). Każdy czytelnik, który był w Azji, od razu o tym pomyśli. To może być świetny materiał: strach, szczepienie, wizyta w szpitalu. Albo choćby jedno zdanie, że o tym wiedział.

  36. IWInka Wojtczak36

    14 kwietnia 2022 r. to był Wielki Czwartek (Wielkanoc wypadła 17 kwietnia). Na katolickich Filipinach Wielki Tydzień to wielkie święto: procesje, zamknięte urzędy i szkoły. Szkoła średnia przy cmentarzu raczej była pusta. To okazja na klimat, którego teraz nie ma.

  37. IWInka Wojtczak37

    „Dogodne miejsce” pada dwa razy w czterech zdaniach. Dron lata, a nie wylatuje.

  38. IWInka Wojtczak38

    „Jak kruche jest ludzkie życie” to banał, a do tego zbyt głośna zapowiedź. Lepszy byłby konkret: co on widzi? Filipińskie cmentarze wyglądają zupełnie inaczej niż polskie (grobowce jak domki, nisze w murach, kolorowe farby). Jedno zdanie takiego obrazu zrobi więcej niż refleksja.

  39. IWInka Wojtczak39

    „Widok” dwa razy, „z uwagi na fakt” to urzędniczy styl, a „utylizuje się w ogniskach” to eufemizm godny rzecznika prasowego.

  40. IWInka Wojtczak40

    „Eksperci od wąchania gospodarstw domowych” brzmi, jakby chodzili po domach i obwąchiwali domowników 😉 Żart jest dobry, tylko za długi.

  41. IWInka Wojtczak41

    Jakie konsekwencje? Że wejdzie na cmentarz, choć nie wie, czy wolno? Jeśli tak, to powiedz to wprost, bo to jest dokładnie ten moment, w którym zaczyna się groza: przekracza granicę, której nie powinien.

  42. IWInka Wojtczak42

    Moje robocze tłumaczenie (do sprawdzenia przez kogoś, kto zna tagalski): „Na wsiach tu, na Filipinach, często słyszymy rozmowy o błąkających się duchach, upiorach, aswangach czy czarownikach i inne opowieści o engkanto. Widzialnych czy nie…”.

    Dwie sprawy. Po pierwsze: skąd ten tekst? Nie znalazłam go w sieci. Jeśli jest z jakiegoś źródła, trzeba je podać. Po drugie: to brzmi jak wstęp do szkolnego wypracowania o folklorze, w ogóle bez tiyanaka. Dlaczego Jin blednie na widok czegoś takiego? Szerzej w recenzji.

  43. IWInka Wojtczak43

    Jin to imię raczej koreańskie albo chińskie. Filipinka może się tak nazywać (choćby jako zdrobnienie), ale czytelnik się potknie. Celowo?

  44. IWInka Wojtczak44

    Trzy akapity pod rząd zaczynają się od powrotu: „wróciłem do Marka”, „Kiedy wróciliśmy”, „Kiedy wróciliśmy”. Gospodyni nie nakazuje gościom, tylko prosi, a „u siebie” w tym zdaniu odnosi się do nich, nie do niej. „Z racji, że” to błąd.

  45. IWInka Wojtczak45

    Brakowało spacji po odsyłaczu przypisu. Komentarz do przypisu 3: poprawiłam jego treść. Siopao asado to bułeczka na parze nadziewana asado, czyli duszonym na słodko mięsem, najczęściej wieprzowiną (nie kurczakiem ani wołowiną): https://panlasangpinoy.com/how-to-make-home-made-siopao-asado-recipe/. „Kluska” sugeruje polską kluskę, a to raczej pampuch.

  46. IWInka Wojtczak46

    Żart z bladych Polaków świetny, zostawić. Ale policzmy: wylot z Warszawy 27 marca, przesiadka, Manila najwcześniej 28–29 marca, potem „kilka dni w Makati”. Na Palawanie są więc najwcześniej 1–2 kwietnia, a do 14 kwietnia wychodzą niecałe dwa tygodnie.

  47. IWInka Wojtczak47

    „Tiynak” to literówka. A poza tym tiyanak to nazwa stwora, tak jak strzyga czy wampir, więc piszemy go małą literą i odmieniamy: o tiyanaku. Tytuł może zostać wielką literą.

    Legenda się zgadza: w wersji katolickiej to dusze dzieci zmarłych przed chrztem, w nowszej dzieci usuniętych, wabi płaczem w dżungli: https://en.wikipedia.org/wiki/Tiyanak

  48. IWInka Wojtczak48

    „Wędrowcy” w liczbie mnogiej, potem „wędrowiec”, potem „zeń” (z niego) i „ofiary” w mnogiej. Ujednoliciłam.

    Dodałam branie na ręce, bo tak jest w legendzie (stwór przemienia się, kiedy ktoś go podniesie), a potem dokładnie to robi Szymon. Wtedy ostrzeżenie Jin zapowiada śmierć, a nie tylko opowiada ciekawostkę.

    I drugi cudzysłów w powietrzu w tekście. U Marka to był gest postaci, u Jin to już maniera autorki.

  49. IWInka Wojtczak49

    „To legenda” w mianowniku. Zapis „Smok wawelski” jest pół na pół. W tekstach o legendzie przeważa „smok wawelski” (tak pisze też sam Zamek Królewski na Wawelu), ale jeśli chcesz traktować go jako imię, to „Smok Wawelski”. Zmieniłam na małe, decyzja Twoja.

    Merytorycznie Marek się myli, i to może być fajne. Słowianie mieli prawie dokładny odpowiednik tiyanaka, czyli porońca, demona z duszy dziecka zmarłego bez chrztu: https://en.wikipedia.org/wiki/Poroniec. Jin mogłaby się zdziwić, że Polak tego nie zna. Albo Szymon by wiedział, w końcu jest dziennikarzem.

  50. IWInka Wojtczak50

    „Mark” jest świetne: Jin mówi do nich po angielsku i tak go woła. Zostawić.

  51. IWInka Wojtczak51

    Filipinka mówi tak o rodakach obcym turystom? Brzmi protekcjonalnie, a do tego niezgodnie z faktami: według tamtejszego urzędu statystycznego w 2019 r. czytać i pisać umiało 94 na 100 Filipińczyków: https://psa.gov.ph/statistics/education-mass-media/node/163329. Może: „Tu na wsiach ludzie wciąż żyją po staremu”.

  52. IWInka Wojtczak52

    Zostawić. Bardzo dobre zakończenie wpisu.

  53. IWInka Wojtczak53

    Rok czytelnik już zna, a zapisany słownie w narracji („dwa tysiące dwudziestego drugiego”) brzmi jak protokół.

    Ale ważniejsze: co jest na tych „kilku stronach”? Czytelnik umiera z ciekawości, a narrator je pomija. To najcenniejszy materiał w całym tekście, czyli ostatnie dni ojca jego własnymi słowami. Może płacz słyszany już wcześniej, w nocy?

  54. IWInka Wojtczak54

    „Kurz nie miał urlopu” – zostawić.

  55. IWInka Wojtczak55

    Imiesłów: wychodziło, że to krew sprawiała wrażenie przezroczystej.

    Wszy usunęłam z premedytacją. Zaraz padnie wiadomość o śmierci ojca, a czytelnik w tym momencie się uśmiecha. Do tego to już trzecia blada twarz w tekście (Jin, Marek, za chwilę matka).

  56. IWInka Wojtczak56

    „Ci”, „Cię” wielką literą tylko w listach. W dialogu małą (poprawiam też niżej bez komentarza).

  57. IWInka Wojtczak57

    Ponaglić może dopiero, kiedy on zwleka. Poza tym „ponagliła go” wraca kilka akapitów niżej.

  58. IWInka Wojtczak58

    Nagły skok w czas teraźniejszy. Jeśli to zabieg, musi objąć całą scenę, nie jeden akapit.

  59. IWInka Wojtczak59

    Dziecięca „mama” w środku dorosłej narracji – bardzo dobre.

    Tylko że w tym miejscu narrator wychodzi z pokoju, a my dostajemy dalszą rozmowę słowo w słowo, z myślami Marka włącznie. Skąd Hubert to wie? Matka mu to opowiedziała? Wtedy wystarczy jedno zdanie („Resztę znam z opowieści matki” albo „podsłuchiwałem pod drzwiami”).

  60. IWInka Wojtczak60

    „Przekazywać ci te informacje” brzmi jak komunikat z urzędu, a nie jak przyjaciel, który przekazuje wdowie wiadomość o śmierci męża.

  61. IWInka Wojtczak61

    Tu się rozjeżdża. Przed chwilą Marek mówi, że poszli do dżungli, stracili poczucie czasu i nagle usłyszeli płacz. A teraz „po południu pojechaliśmy na poszukiwania”. Czyli usłyszeli płacz, wrócili do auta, a później przyjechali jeszcze raz? To trzeba rozstrzygnąć.

  62. IWInka Wojtczak62

    Jedna wstawka narratora w wypowiedzi wystarczy. Drugie „w pewnym momencie” w tej samej kwestii.

  63. IWInka Wojtczak63

    Ryzyko, że mogą – to podwójne. A Marek w szoku nie mówi „istniało ryzyko”.

  64. IWInka Wojtczak64

    Dziecko, a więc „ono”, a tu nagle „on”. Ujednoliciłam do rodzaju nijakiego (także niżej). Jeśli „on” jest celowy, bo stwór przestaje być dzieckiem, to niech Marek się na tym potknie, inaczej czytelnik uzna to za błąd.

  65. IWInka Wojtczak65

    I pytanie, które czytelnik zada na pewno: a co w tym czasie robił Marek? Stał i patrzył, jak demon bawi się jelitami przyjaciela? Uciekł? Jak przeżył? Co z ciałem, policją, ambasadą? Bez tej odpowiedzi cała scena wisi w powietrzu. A gdyby Marek opowiedział wdowie o jelitach, to Gosia wyrzuciłaby go raczej za to niż za wyjazd. Szerzej w recenzji.

  66. IWInka Wojtczak66

    Nie przerwał, ona skończyła. A nadzieja Marka to jego myśl, której narrator (dziecko w drugim pokoju) nie może znać.

  67. IWInka Wojtczak67

    Którzy dziadkowie? Jeśli rodzice ojca, to szukają syna. I pytanie o realia: śmierć cudzoziemca na Palawanie to policja, ambasada RP w Manili, dokumenty. Rodzina dowiedziałaby się oficjalnie, nie tylko od Marka. A może Marek zgłosił tam zaginięcie, bo kto by uwierzył w demona? Wtedy „zaginął” byłby wersją oficjalną, a matka znałaby tę drugą. To by spinało całość.

  68. IWInka Wojtczak68

    Do lasu? Przez cały tekst była dżungla. I skąd Hubert wie, do którego? Marek miał zakaz wstępu, dziennik kończy się przed śmiercią. Jedno zdanie (mapa w dzienniku? Marek po latach?) i finał będzie się trzymał.

    A zakończenie samo w sobie jest dobre, zostawić. Pomysł do rozważenia: według legendy przed tiyanakiem chroni wywrócenie ubrania na lewą stronę. Hubert ma w pudełku koszulkę ojca…

Strona 1 z 12

Zasady

Czego się po mnie spodziewać

Nie poprawiam z dobrego na dobreJeśli coś jest kwestią gustu, proponuję i zostawiam decyzję Tobie. Jeśli to błąd, nie negocjuję.

Konsekwencja przede wszystkimZapis liczb, dialogów i wyróżnień ustalamy na początku i trzymamy się go do ostatniej strony.

Piszę komentarze jak czytelniczkaKrótko i konkretnie, często pytaniem. Tam, gdzie się gubię, Twój czytelnik też się zgubi.

Twój tekst zostaje między namiNie udostępniam maszynopisów nikomu poza osobami, które nad nim pracują.

Cennik

Ceny orientacyjne

Dokładną kwotę podaję po przeczytaniu próbki, bo zależy od tego, ile pracy wymaga tekst. Krótkie teksty rozliczam za stronę, książki za arkusz.

UsługaZa stronęZa arkusz
Recenzja przedwydawniczaod 35 złod 350 zł
Redakcjaod 25 złod 250 zł
Korektaod 20 złod 200 zł
Korekta po składzieod 15 złod 150 zł
Skład i przygotowanie do drukuwycena indywidualna

Masz firmę lub wydawnictwo?

Zapytaj o ofertę dla firm. Przy stałej i dłuższej współpracy warunki ustalamy indywidualnie.

Zapytaj o ofertę dla firm

1 strona = 1800 znaków ze spacjami · 1 arkusz wydawniczy = 40 000 znaków ze spacjami (ok. 22 strony)

O mnie

Inka Wojtczak

Redakcją zajmuję się od 2022 roku. Z wydawnictwem Luna współpracuję od 2025 roku, a od 2026 roku jestem tam redaktorką prowadzącą i poprowadziłam już ponad 10 tytułów. Mam na koncie ponad 50 opracowanych książek (redakcje, korekty, korekty po składzie i recenzje) oraz ponad 100 opowiadań i tekstów użytkowych, takich jak instrukcje i regulaminy. Prowadzę też Pracownię RE:STORY, w której razem z re:zespołem przygotowujemy książki do druku.

Redaguję prozę, wspomnienia, poradniki, przekłady i teksty dla dzieci, piszę też recenzje przedwydawnicze. Przy większych projektach pracuję z re:zespołem, dzięki czemu mogę poprowadzić książkę od maszynopisu aż do pliku do druku.

  • 2022początek pracy redakcyjnej
  • 2025początek współpracy z wydawnictwem Luna
  • 2026redaktorka prowadząca w wydawnictwie Luna
  • 50+opracowanych książek: redakcja, korekta, korekta po składzie, recenzje
  • 100+opowiadań i tekstów użytkowych
  • 10+poprowadzonych tytułów

Kontakt

Napisz do mnie

Dołącz tekst albo jego fragment i napisz, czego potrzebujesz. Odpowiem z propozycją zakresu i wyceną.

Czego potrzebujesz?

Wolisz napisać maila? Pisz śmiało na adres:

kontakt@pracowniarestory.com.pl
© 2026 Pracownia RE:STORY · Inka WojtczakPolityka prywatności i cookiesOd biurka autora do drzwi drukarni